Pałac Piszkowice na Dolnym Śląsku

Był późny piątkowy wieczór. Na powitanie w przedsionku pierwsza wyszła Tassie, za nią pojawił się jej pan, gospodarz Martin Schoenberg. Urodzony w Polsce, z wykształcenia nauczyciel historii, choć przez wiele lat mieszkał w Kanadzie. Kolekcjoner antyków, entuzjasta klasycznych wnętrz, ogrodów i wszystkiego co piękne, jak o sobie mówi. Dlatego też w 2015 roku, szukając nowych wyzwań, razem ze swoim partnerem Nathanem kupił zrujnowany barokowy pałac i za cel postawili przywrócenie mu dawnej świetności.

Przed drugą wojną światową pałac należał do rodziny szlacheckiej rodu von Haugwitz. Budynek pochodzi z 1772 roku i powstał na fundamentach średniowiecznego dworu obronnego. Po wojnie został znacjonalizowany i niestety, co nie jest zaskoczeniem, przez lata PRL-u nie były tu prowadzone żadne prace restauracyjne. Kiedy już Państwo pozbyło się pałacu, nie miał on szczęścia do kolejnych nabywców.

 

 

Dopiero nad ranem, kiedy jeszcze gospodarze i inni goście spali, zobaczyłem pałac w całej okazałości.
Martin i Nathan odtwarzają wnętrza z dużą starannością, zgodnie ze sztuką konserwatorską, jednocześnie chcąc stworzyć dla gości unikalne miejsce z duszą, bez schematu. Układ wnętrz ma zostać zachowany niemal w całości bez zmian. Kamienne schody z salonu prowadzą na piętro, którego oddanie do użytku zajmie jeszcze parę lat, w tym sala balowa. Zachowano oryginalną stolarkę oraz płytki podłogowe, a raczej to co z tego pozostało. Piece kaflowe są sprowadzane, bo te oryginalne zostały wyrzucone, kiedy pałac był w niewłaściwych rękach. Antyki zwożone są z całej Europy lub kupowane na lokalnych pchlich targach.
Odrestaurowanie zabytku o powierzchni prawie 2.000 mkw to ogromne przedsięwzięcie, czasochłonne i bardzo kosztowne. Wynajmując pokój lub cały obiekt na wydarzenie, goście współfinansują jego remont.

 

 

Pałac Piszkowice położony jest w Kotlinie Kłodzkiej, 95 km od Wrocławia. Jest to świetna miejscówka, jedna z kilku w tym regionie, do odkrywania uroków Dolnego Śląska, a jest ich tam bez liku. Bardzo lubię wracać w te strony.

 

Czytaj więcej…
Recenzja Pałacu Kamieniec
Recenzja Zamku Karpniki

 

Na chwilę obecną pałac oferuje jedynie pięć apartamentów, choć docelowo może być kilkanaście. Art Deco, Orientalny, Niebieski, Lipowy i Zielony mają powierzchnię od 30 do 45 mkw. Nie należy się spodziewać hotelowych wygód. Nie ma telewizorów, za to są skrzypiące drewniane podłogi, starannie dobrane piękne elementy wyposażenia, ornamentowe płytki na podgrzewanych podłogach w prywatnych łazienkach oraz widoki z okien na pasma górskie i falujące pola, po których przechadzają się sarny i dziki.

 

Sercem pałacu jest przestronny salon, w którym można przesiadywać godzinami z książką na wygodnych sofach lub kubkiem herbaty na stylowych fotelach przed kominkiem, z nastrojową muzyką w tle, zerkając na zgromadzone bibeloty. Salon sąsiaduje z mniejszymi salonikami, dzięki czemu goście mogą znaleźć spokojny kąt dla siebie, poczęstować się domowym ciastem z patery i zaparzyć sobie herbatę lub poprosić o aromatyczną kawę z ekspresu.

Jednak Pałac Piszkowice to nie tylko budynek, ale i 5-hektarowy park składający się z kaskadowych tarasów porównywalnych jedynie z tymi w zamku Książ oraz ogrodu barokowego z 18. wieku. Brzmi jak idealny plan na ciepły dzień spędzony na leżaku  lub wieczorne spacery z psami, które są tu mile widziane.

 

 

Ogrom pracy jaki już został włożony w przywrócenie świetności pałacu jest imponujący. Nie sposób także nie zauważyć, jak angażująca jest rola gospodarza-właściciela pałacu, który wita gości, żegna, poświęca swój czas na rozmowy i oprowadzanie, robi zakupy, a nawet smaży naleśniki na śniadanie. To praca siedem dni w tygodniu, gdzie dom jest miejscem pracy, a miejsce pracy domem.

Pałac Piszkowice to obiekt typu Bed & Breakfast. Śniadania są znakomite, zarówno w formie podania, jak i różnorodności jedzenia. Składają się na nie produkty od lokalnych dostawców – jajka, sery, wędliny, miód, przetwory, pieczywo. Na obiad i kolację należy się jednak wybrać do knajpek w Polanicy lub do pobliskiego Pałac Kamieniec.
Myślę, że przydałaby się nieduża strefa relaksu, jak na przykład jacuzzi i sauny z możliwością robienia rytuałów (peeling, glinki, inhalacje ziołowe).

 

 

Martin nazywa pałac azylem dla dorosłych i rezerwatem ciszy, dlatego zapraszane są osoby pełnoletnie oraz młodzież od 12 roku życia. Nie raz byłem proszony przez moich czytelników i znajomych o polecenie hotelu tylko dla dorosłych. Także moi klienci w rozmowach wspominali, że rozważali opcję zmiany profilu swojego obiektu. Jest w Polsce kilka miejsc, które określają się mianem „przyjaznych dorosłym”.

Jakiś czas temu słyszałem wypowiedź prawniczki z biura RPO, że dyskryminacją jest w świetle prawa ograniczanie dostępu dzieci do restauracji i hoteli. Przyznam, że nie rozumiem problemu. W Polsce jest cała rzesza hoteli wyraźnie nastawionych na pobyty rodzin z dziećmi, gdzie należy mieć na uwadze, że to nie jest dobra opcja na romantyczny wyjazd. Choć to także kwestia zaprojektowania obiektu (akustyka) i wydzielenia stref (restauracja, basen, spa) dla osób pełnoletnich lub nastoletnich. Moje znajome, matki małoletnich dzieci przyznają, że choć kochają swoje pociechy, to chętnie by się wybrały na wypoczynek bez nich i do miejsc, gdzie nie usłyszą krzyków cudzych dzieci.

 

 

Czułem się jak u siebie w domu. Może dlatego jeden z gości zapytał, widząc mnie przesiadującego w salonie przed kominkiem, czy jestem gospodarzem. Odpowiedziałem, że bardzo bym chciał.
Posiadanie pałacyku, który byłby moim domem, miejscem przyjmowania gości i prowadzenia Akademii Sztuki Hotelarskiej jest moim marzeniem na kolejne lata.

 

 

Trochę liczb:
pokój – od 500 zł na noc, cena zawiera śniadanie i miejsce parkingowe

Komentarze

komentarzy

Post a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magazine made for you.

Featured:

No posts were found for provided query parameters.

Elsewhere: