To niesamowite uczucie płynąć wzdłuż długiego na prawie 4 kilometry Canale Grande prywatną taksówką pokrytą polerowanym mahoniem, mijać po drodze weneckie pałace z renesansowymi fasadami, most Rialto, pozdrawiających gondolierów ubranych w charakterystyczne pasiaste koszulki i słomkowe kapelusze z czerwoną wstążką. Tak rozpoczęło się moje doświadczenie pobytu w hotelu marki St. Regis, przynależącego do sieci Marriott International.

Trudno sobie wyobrazić lepszą lokalizację dla luksusowego hotelu. Z jednej strony ujście Wielkiego Kanału i turkusowe wody weneckiej laguny, sąsiedztwo bazyliki Santa Maria della Salute z charakterystyczną kopułą i widok na kościół opactwa benedyktyńskiego na wyspie San Giorgio, a drugiej ulica Larga XXII Marzo pełna butików znanych włoskich projektantów, która prowadzi wprost do Placu Świętego Marka oddalonego o kilka kroków.

Dzięki prywatnemu pomostowi przed hotelem, można przybyć w wyjątkowym stylu. Witam w St. Regis Venice – powitał mnie portier, który od razu zajął się bagażem, oraz konsjerż, który odprowadził do recepcji, po drodze nawiązując krótką rozmowę.
Wnętrza nie przypominają klasycznego, weneckiego hotelu. Projektanci postawili na wyraziste kolory i awangardowe wzornictwo. Nie brakuje współczesnej sztuki lokalnych artystów, obrazów i rzeźb, oraz prac w szkle wykonanych przez Berengo Studio na wyspie Murano.

Recepcjonistka Elisa, która bardziej skupiła się na kurtuazyjnej pogawędce, niż rejestracyjnych formalnościach, zapytała, jakie mam plany na pobyt w Wenecji. Odpowiedziałem, że to moja kolejna wizyta w mieście, a wróciłem, by pójść na koncert muzyki Vivaldiego, napić się Aperola i spędzić noc w St. Regis. W takim razie ucieszy pana, panie Weber, niespodzianka, którą przygotowaliśmy – odparła. Przy biurku recepcyjnym stała już kamerdynerka Andrea, która w międzyczasie zaproponowała szklankę wody.
Zasady bezpieczeństwa sanitarnego poza obowiązkiem noszenia maseczki w wewnętrznych częściach publicznych hotelu, obejmowały sprawdzenie i skopiowanie mojego paszportu covidowego. Kiedy wspomniałem o późnym locie powrotnym następnego dnia, od razu zaproponowała możliwość późniejszego wymeldowania.

Andrea (na powyższym zdjęciu) poprowadziła do pokoju, po drodze pokazując restaurację, bar i barowy ogród. Przed windą poinformowała, że ze względu na przepisy sanitarne ona sama pojedzie drugą windą. Spotkaliśmy się na ostatnim, piątym piętrze. Kamerdynerka otworzyła drzwi i zaprosiła do środka. Ową niespodzianką był upgrade do apartamentu Terrace Grand Canal Suite z rozległym, zazielenionym tarasem z widokami na panoramę Wenecji ponad dachami sąsiednich kamienic i pałaców. Oniemiałem. Zapytałem, czy to nie jest przypadkiem pomyłka.
Oprowadziła po apartamencie, wskazała główne udogodnienia – ekspres do kawy, lodówkę (ze względu na przepisy sanitarne minibarek poza wodą mineralną był opróżniony z napojów, które były dostępne na życzenie), sejf, panel kontrolny klimatyzacji. Bagaż leżał już w sypialni, a na stole czekała wstawka powitalna z listem od dyrektora hotelu. Zaproponowała rozpakowanie bagaży i poinformowała o bezpłatnej usłudze wyprasowania dwóch sztuk odzieży. Jednak nie zaproponowała powitalnego napoju w pokoju (kawy lub herbaty), ani zrobienia rezerwacji stolika w restauracji na kolację.


bazylika Santa Maria della Salute


San Giorgio Maggiore

Pokoje i apartamenty są nowoczesne i jednocześnie eleganckie w stylu, zapewniające domowy klimat. To z resztą bardzo popularny trend w projektowaniu wnętrz pokoi w luksusowych hotelach, w których zdarza się, że goście rezydują dłuższy czas i chcą poczuć się jak we własnym domu.
Z myślą o komfortowym śnie, wysokie łóżko ma wymiar 200×200 cm, pościel wypełniona jest pierzem, a zasłony w pełni wyciemniają wnętrze. Telewizor o rozmiarze 65 cali można sparować ze smartfonem (pilot był sterylnie zapakowany w woreczku foliowym), by odtwarzać własne pliki filmowe i muzyczne. W wyłożonej marmurem łazience dostępne są kosmetyki marki Laboratoire Remède, puszyste ręczniki i szlafroki, toaleta ma funkcję bidetu, a prysznic deszczownicę. Nie brakuje sztuki i mebli obitych przyjemnym w dodatku welurem.


wieszaki satynowe, woreczek zapachowy, worki na pranie z materiału a nie plastikowe


papier toaletowy w banderoli z logo marki St. Regis

Hotel składa się z pięciu połączonych budynków i oferuje 130 pokoi i aż 39 apartamentów, z których część posiada prywatne tarasy i balkony. Hotel St. Regis został otwarty w 2019 roku po dwuletnim remoncie, przed którym działał jako hotel marki Westin, także z sieci Marriott International.
Dla gości oczekujących udogodnień rekreacyjnych i relaksacyjnych dostępne są zabiegi spa i nieduża siłownia czynna 24h, ale nie ma basenu, ani saun. Dostępna jest biblioteka na popołudniową herbatę.
Wysoką jakość w luksusowym hotelu poznaję także po aranżacji toalet publicznych – światło, muzyka, zapach, kwiaty, a także bawełniane lub grube papierowe ręczniczki do rąk i kosmetyki renomowanej marki (mydło i balsam).


Biblioteka 


publiczna toaleta i kosmetyki marki Penhaligon’s

W hotelu St. Regis Venice goście mogą korzystać z dwóch barów St. Regis Bar i Arts Bar oraz restauracji Gio’s Restaurant & Terrace umiejscowionej przy Canale Grande. Całodobowo świadczona jest usługa room-service.
Niewiele jest ładniejszych miejsc w Wenecji jak różany ogród baru St. Regis z widokiem na bazylikę Santa Maria della Salute, w których można skosztować różnych wariacji Negroni i Spritza, czy ikonicznej Krwawej Mary wykreowanej oryginalnie w 1934 roku w barze King Cole w hotelu St. Regis w Nowym Jorku.


Arts Bar


St. Regis Bar

Zauważam, jak pozytywnie reagują pracownicy obsługi w hotelach, kiedy jako gość zwracam się do nich po imieniu. Zawsze zerkam na plakietkę na uniformie lub wprost pytam o imię. To wyraz pewnej sympatii, uznania dla ich profesjonalizmu. Podobnie ważne w obsłudze jest zwracanie się personalne do gości, co świadczy o szacunku i indywidualnym podejściu.
Nie inaczej było tutaj. W barze poznałem barmana Nicola, a w restauracji kelnerkę Marię, którzy poza przyjęciem i podaniem zamówienia, potrafili i chcieli zwyczajnie porozmawiać. Pamiętali także o moim nazwisku.
Nie sposób nie wspomnieć, jak cały personel hotelu znakomicie prezentował się w uniformach. Co za klasa! To jest wyróżnik prawdziwie luksusowych hoteli, czego jeszcze niezbyt dobrze rozumie się w Polsce.

Doświadczenie kulinarne było takie, jak powinno być – atmosfera miejsca, widoki, obsługa, osoba sommeliera, nakrycie stołu, własne pieczywo, amuse bouche (przekąska), prezentacja dania i jego smak. Na talerzu króluje oczywiście kuchnia włoska z akcentami sycylijskimi, skąd pochodzi szefowa kuchni.


amuse bouche – bakłażan, pomidor, ser burrata, chips ziemniaczany


zupa krem z marchwi i imbiru

 
filet ze snappera z puree ziemniaczanym i zielonym groszkiem

 
spaghetti z sosem pomidorowym


tiramisu 

Ponoć w weekendy należy pozwolić sobie na dłuższe wylegiwanie w łóżku i odsypianie tygodnia pracy. Ja tam lubię wczesne wstawanie, kiedy jeszcze większość ludzi śpi, zwłaszcza turystów. Nie mogłem zatem zrezygnować, by o świcie pójść na niemal bezludny Plac Św. Marka i posłuchać dzwonów bazyliki.
Wenecja, miasto Marca Polo i Antoniego Vivaldiego, w tym roku obchodzi 1600-lecie założenia. I właśnie na koncert Czterech Pór Roku Vivaldiego w wykonaniu weneckiego zespołu Interpreti Veneziani poszedłem w sobotni wieczór. Ostatnim razem w ich koncercie wziąłem udział podczas mojej pierwszej wizyty w Wenecji w 2007 roku.


wschód słońca nad Wenecją

Rano, po powrocie ze spaceru, zamówiłem śniadanie do pokoju poprzez usługę kamerdynera. Kamerdynerka nie użyła mojego nazwiska przez telefon. Dostarczając posiłek do pokoju na wózku, kelner nie zaproponował wyserwowania śniadania na stole na tarasie. Mając taki widok z tarasu, nie sposób było ograniczyć się do zjedzenia w salonie.

Dobę hotelową miałem przedłużoną do godziny 14:00, co było odnotowane w recepcji. Mimo to kamerdynerka nie skontaktowała się ze mną, by zaproponować pomoc ze zniesieniem bagażu, czy nawet spakowanie bagażu.
Wymeldowując się, recepcjonista nawiązał rozmowę, zapytał o wrażenia i podziękował za wizytę. Kiedy wodna taksówka podpłynęła, konsjerż z portierem odprowadzili do pomostu, pomogli z bagażem i pomachali na pożegnanie.

To było moje trzecie doświadczenie z marką St. Regis, po Nowym Jorku (recenzja TUTAJ) i Bora Bora (recenzja TUTAJ). I kolejne udane doświadczenie.
La bella vita!

Trochę liczb:
pokój – od 750 euro
apartament Terrace Grand Canal – 3.000 euro
śniadanie amerykańskie – 48 euro za osobę
półmisek owoców morza dla dwojga i butelka Prosecco Bisol – 80 euro
drink Red Spritz – 25 euro

Komentarze

komentarzy