Kiedy ponad dziesięć lat temu wybrała się na letnie wakacje do Kenii, nie sądziła, że zakocha się w niej od pierwszego spojrzenia i zdecyduje się kilka lat później właśnie tu zamieszkać i otworzyć hotel. W Kenii poznała Asada, wspólnie ukończyli Sonrisę, która jest ich domem. W Sonrisie możecie się właśnie poczuć jako gość w domu u serdecznych przyjaciół, czy rodziny.

Iwonę Strzelecką poznałem 2 lata temu na Facebooku, bo tam przypadkiem trafiłem na fanpage hotelu Sonrisa. Od tamtej pory wiedziałem, że jak tylko ruszę w podróż do Kenii, to na pewno zawitam do Sonrisy. Wtedy jednak przeprowadziłem z panią Iwoną wywiad, który możecie przeczytać tutaj O miłości do Afryki i pierwszym polskim hotelu w Kenii. Wywiad z Iwoną Strzelecką -właścicielką hotelu Sonrisa.

Hotel Sonrisa położony bezpośrednio przy szerokiej, piaszczystej plaży Diani na wybrzeżu oceanu Indyjskiego, z dala od tłumów turystów, zapewnia doskonałe warunki do wypoczynku.
Jak nazwa hotelu wskazuje, z plaży i tarasu można zachwycać się wschodem słońca nad turkusowym oceanem.

Kameralny kompleks składa się z głównego budynku z kilkoma apartamentami i restauracją, paru willi w ogrodzie, baru i basenu. Architektura hotelu to połączenie różnych stylów – afrykańskiego, kolonialnego i arabskiego. Wszędzie dostrzec można piękne dekoracje z drewna, kamienia, tkanin, wykonane przez lokalnych rzemieślników.

Do dyspozycji miałem ogromny pokój z łazienką i krytym tarasem z fantastycznym widokiem na plażę, palmy i ocean, gdzie przesiadywałem wiele godzin i czytałem książkę. Nie wiem czemu, ale budziłem się bardzo wcześnie rano, tuż przed wschodem słońca, na który oczekiwałem leżąc na leżance na tarasie, w czym towarzyszyła mi ruda kocica właścicieli. Na zewnątrz z rana była przyjemna bryza, zanim słońce w pełni nie wzeszło i nie przygrzewało jak na patelni.


Kto by nie chciał pracować w takim biurze 🙂


Odbywający się w hotelu ślub i wesele


Sylwestrowa kolacja na plaży

Nie sposób nie wspomnieć o dwóch istotnych jeszcze kwestiach.

Posiłki, które były dla mnie wręcz obżarstwem, tak trzeba nazwać, ponieważ nie jadam aż tyle na co dzień, tym bardziej o równych porach dnia 🙂 Trzy posiłki dziennie, fantastyczne, smaczne dania.
Śniadanie ze świeżutkich owoców – mango, marakuja, arbuz, ananas; naleśniki z syropem klonowym, jajka w różnej formie, świeżo wyciskane owocowe soki.
Lunch i kolacja składające się z trzech dań, codziennie coś innego – ryby, owoce morza, potrawy z wołowiny, bataty, ryż, no i moje ulubione danie – desery – specjalność hotelu to domowe lody kokosowe.

No i obsługa. Zawsze uśmiechnięta, życzliwa, chętnie spełniająca życzenia gości. Najwyższy standard!

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to wolny internet, ale sobie tłumaczyłem, że w takim miejscu to najmniej istotny problem 🙂

To był fantastyczny tydzień leniuchowania i spacerów po plaży, który szybko zleciał niestety, ale żegnałem się z panią Iwoną z nadzieją na kolejne spotkanie ponownie w Sonrisie.

www.hotelsonrisa.pl

Trochę liczb:
Pokój w ofercie Bed & Breakfast w niskim sezonie – 70 USD za dobę
Apartament z widokiem na ocean z pełnym wyżywieniem (3 posiłki dziennie) w sezonie wysokim – 250 USD za dobę

Jeśli wiecie o innych hotelach na świecie założonych i prowadzonych przez Polaków, to dajcie mi proszę znać.

Komentarze

komentarzy