Filipiny – moja pierwsza niezwykła podróż w życiu

reklama

reklama

10398954_1188581468459_6084765_n
z rdzennym mieszkańcem wioski Batad (wyspa Luzon)

Moją pierwszą, niezwykłą podróż w życiu odbyłem na Filipiny, w styczniu 2006 roku. Miałem wtedy 25 lat i mieszkałem w Wielkiej Brytanii. Można powiedzieć, że decyzja o wyprawie została podjęta spontanicznie, jednego wieczoru w czasie rozmowy z moimi filipińskimi przyjaciółmi, na prawie trzy miesiące przed wyjazdem. Przygotowania ruszyły pełną parą. Był plan podróży A i awaryjny plan B. Czytanie przewodników, przeglądanie stron i forów internetowych.

Zrzut ekranu 2014-09-4 o 18.15.52

Noc przed wylotem była bezsenna. Spakowany w jedną, niedużą torbę, czekałem do momentu wyjazdu na lotnisko Heathrow, skąd poleciałem singapurskimi liniami lotniczymi (gdzie mimo, że byłem w klasie ekonomicznej, to czułem się niemal jak w biznesie dzięki obsłudze i asortymentowi potraw i napoi) najpierw do Singapuru. Tam dla pasażerów z przerwą między lotami dłuższą niż 5 godzin, zorganizowano bezpłatną 2-godzinną wycieczkę po centrum miasta z przewodnikiem. Byłem przeszczęśliwy, że mogłem przy okazji zobaczyć coś nowego, nieznanego dla mnie. Ten czas wystarczył, żeby zobaczyć jak niezwykłe i zadbane jest to Miasto Lwa. Architektura miasta oparta jest na zasadach feng-shui. A jednym z najbardziej spektakularnych i słynnych zakazów w Singapurze jest zakaz sprzedaży i używania gumy do żucia.

535474_574588202568477_1710378756_n
Pomnik Sir Thomasa Stamforda Bingleya Rafflesa – założyciela miasta Singapur.

10398954_1187181593463_351490_n

10398954_1187181673465_1505383_n

10398954_1187181793468_6123034_n

10398954_1187181833469_101682_n

W sumie po 22 godzinach podróży znalazłem się w stolicy Filipin – Manili. Przed podbojem Filipin przez Hiszpanów w XVI wieku, Manila była ośrodkiem plemienia Tagalów (stąd nazwa oryginalnego języka filipińskiego – tagalog, język urzędowy to angielski). Miasto (jak i cały kraj) przechodziły z rąk Hiszpanów, do Brytyjczyków, a pod koniec XIX wieku do Amerykanów, by w połowie XX wieku stać się znowu niepodległe. Hiszpanom miasto i kraj „zawdzięczają” swoje liczne zabytki. To co przyciąga uwagę, to serdeczność mieszkańców, styk luksusu i biedy (bogata dzielnica Makati i otaczające ją slamsy) oraz wszechobecne jeepney. Jeepney to najbardziej popularny środek komunikacji publicznej na Filipinach oraz symbol filipińskiej kultury. To rodzaj samochodu terenowego z wieloma dekoracjami w jaskrawych kolorach. Powstały z przerobionych amerykańskich terenówek wojskowych pozostawionych na Filipinach po II wojnie światowej. Jeepney pochodzi z połączenia słów jeep oraz jitney oznaczającego rodzaj taksówki zbiorowej.

68426_558684930825471_324227019_n

10398954_1187194713791_6993343_n

10398954_1187194753792_4988718_n

10398954_1187195073800_2991442_n

10398954_1187195153802_2752106_n

10398954_1187195473810_2739009_n
z Sally, Merridy i Maią

Po dwóch dniach spędzonych w stolicy, w towarzystwie moich filipińskich przyjaciół, ruszyłem na wyspę Palawan, do miasta Puerto Princessa. Ludzie, to oni interesowali mnie najbardziej. Bardzo przyjaźni, pomocni, uśmiechnięci. I jak widać, chętnie pozujący do zdjęć 🙂

10398954_1187216954347_7458181_n

10398954_1187217034349_603799_n

10398954_1187217114351_3931647_n

10398954_1187217154352_2470185_n

10398954_1187217274355_7577089_n

Główne atrakcje wyspy Palawan to liczne rezerwaty przyrody i dzikich zwierząt. A także Park Narodowy Rzeki Podziemnej Puerto Princesa, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miałem okazję stanąć oko w oko z waranem i makakami, które podchodziły bardzo blisko, żeby tylko dostać smakołyk. Nieusatysfakcjonowane makaki rzucały w turystów czym popadnie. Zieleń, wszechogarniająca zieleń dziewiczej dżungli, to atuty tego miejsca, które z roku na rok robi się bardziej komercyjne. W czasie jednej z wypraw poznałem filipińską rodzinę mieszkającą również w Wielkiej Brytanii.

424120_558685754158722_589720806_n

10398954_1187218194378_3614628_n

58221_558685670825397_1325217792_n

10398954_1187218314381_2445275_n

67401_558685567492074_2041603005_n

10398954_1187217754367_5092408_n

10398954_1187218514386_3750236_n

10398954_1187218594388_4416388_n

10398954_1187218674390_5633181_n

Kolejnym punktem mojej podróży była wyspa Cebu i miasto o tej samej nazwie, jedno z największych w kraju. W Cebu jest 5 uczelni wyższych i jedna z pierwszych świątyń – XVI-wieczna Bazylika Mniejsza Dzieciątka Jezus. Miasto zamieszkałe jest przez liczną grupę Chińczyków, którzy mają własne osiedle ze świątyniami. 7 kwietnia 1521 roku przybył tu Ferdynand Magellan ze swoją wyprawą. W miejscu lądowania ustawił krzyż, który przetrwał do dziś i znajduje się w małej kapliczce na ulicy noszącej dziś imię Magellana, który zginął 20 dni później na pobliskiej wysepce Mactan.

543769_558687467491884_1821733822_n

10398954_1187285516061_6881621_n

10398954_1187285676065_4726031_n

523185_558687657491865_180396992_n

523334_558688460825118_831127262_n

10398954_1187284836044_7159599_n

10398954_1187284956047_5618241_n

10398954_1187285236054_1087353_n
tak, tak, to ja, w chińskiej świątyni w Cebu 🙂

Kolejnym przystankiem była wyspa Bohol. Zatrzymałem się w miasteczku o tej samej nazwie. Wyspa słynie z licznych Wzgórz Czekoladowych, mających kształt stożków lub półkulistych pagórków stojących w grupach. Porośnięte są trawą, która w porze suchej brązowieje. Inną atrakcją jest spływ w dół rzeki, no i plaże, choć niezbyt czyste.

10398954_1187995573812_191193_n

10398954_1187994693790_2037106_n

10398954_1187994773792_6746914_n

10398954_1187994893795_2628186_n

10398954_1187995733816_7488222_n

65253_558688290825135_132924731_n

10398954_1187995173802_2344775_n

10398954_1187995133801_678552_n
bardzo pomocni tubylcy

10398954_1187995053799_6448592_n

10398954_1187994653789_3319093_n
Tarsier – najmniejsze małpki świta, żyjące tylko na wyspie Bohol

10398954_1187259515411_1873114_n

Po wielu dniach zwiedzania i przemieszczania się z wyspy na wyspę, przyszedł czas na odpoczynek. Boracay – perła Filipin, przez wielu określana mianem najpiękniejszej plaży na świecie. Faktycznie, widok White Beach – plaży długiej na 5 km z idealnie białym piaskiem i szeregiem gęstych palm, robi wrażenie. Życie toczy się tylko i wyłącznie na plaży. Tam na białym piasku jadłem śniadanie, obiad i kolację, podziwiając otaczający błękit. Wyspa ma charakter przyjaznej i spokojnej, choć tłocznej. Słychać języki z całego świata, co nie zdziwi, także polski. Atrakcje to plaża, plaża i jeszcze raz plaża oraz imprezy w licznych klubach wzdłuż plaży. Ja pierwszy raz w życiu zdecydowałem się na nurkowanie 🙂

10398954_1187259475410_5617306_n

735091_558688770825087_102439346_n

10398954_1187260275430_4121491_n

10398954_1187260435434_4359969_n

10398954_1187260515436_1070359_n

10398954_1187260875445_5209241_n

10398954_1187259715416_7303953_n

10398954_1187259755417_2076978_n

10398954_1187259955422_3136624_n

10398954_1187260155427_4066830_n

10398954_1187260915446_2263210_n

166502_558689254158372_90031326_n

Po kilku dniach w raju wróciłem do Manili, by na zakończenie filipińskiej przygody odbyć jeszcze jedną, niezwykłą wyprawę. Na deser filipińskiej podróży została mi wyprawa do górskiej prowincji Ifugao, słynącej ze znajdujących się na liście światowego dziedzictwa UNESCO – Tarasów ryżowych. Liczące ok. 2000 lat tarasy rolne, utworzone na zboczach górskich, uważane są przez Filipińczyków za ósmy cud świata. Tarasy powstały prawdopodobnie wyłącznie dzięki pracy rąk, bez użycia maszyn czy cięższego sprzętu. Znajdują się na wysokości 1500 m n.p.m., zasilane są wodą z powyższych lasów deszczowych. Celem wyprawy była wioska Batad. Tubylcy żyją tam spokojnie, zgodnie z rytmem natury, niezbyt zaprzątnięci światem zewnętrznym. W wyprawie towarzyszyły mi filipińskie działaczki Greenpeace, siostry: Maia i Beau. Nocna podróż z Manili do Banaue zajęła nam 12 godzin. Autobus pełen turystów, m.in. z Australii, Niemiec, Kanady. Kierowca zrobił w środku nocy postój na posiłek – lokalny przysmak: balut. Tak, to rozwinięty embrion kurczaka. Nie skusiłem się 🙂

74903_559432557417375_1099009465_n

67465_559432644084033_962054927_n

10398954_1188580228428_2127677_n

480128_559433040750660_719720799_n

Po dotarciu nad ranem do miejscowości Banaue, przesiedliśmy się w jeepney, którym przejechaliśmy 15 km do punktu gdzie kończy się droga, by kontynuować wyprawę pieszo przez kolejne 3 km górskim szlakiem w kierunku Batad. Na miejscu, naszym oczom ukazał się ten cud świata.

208336_559433130750651_1428016833_n
zdj. wikitravel.org/en/Batad

Batad to niegdyś odizolowana od cywilizacji społeczność rolnicza, zapomniana przez czas. Elektryczność dotarła tu w 2005 roku, czyli na prawie rok przed naszą wizytą. Wtedy była dostępna jedynie w naszym „hotelu”, szkole i kościele. Wraz z nią przyszło mrożone mięso, zimne piwo i telefony komórkowe. Sygnał jednak był tak słaby, że tylko wiadomości tekstowe działy i to tylko wtedy, gdy weszło się wysoko. Widok doliny skąpanej we mgle oraz wschody i zachody słońca ponad szczytami tarasów ryżowych były niezwykłe.

428088_559433587417272_87962705_n

67931_559433494083948_273061753_n

Lokalny przewodnik (posługujący się oryginalnym językiem Filipińczyków – tagalog) oprowadził nas po wiosce, przedstawiając nam tubylców i ich pracę, która polega głównie na uprawie ryżu i utrzymywaniu tarasów w dobrym stanie. W niewielkim stopniu posługują się gotówką, rozliczają się raczej barterowo: prosiakami, ryżem lub wykonaniem usługi. Przybyli turyści są dla nich źródłem pieniędzy.

543864_559433660750598_1812343634_n

10398954_1188581508460_568119_n

10398954_1188581548461_3144497_n

W jednym z gospodarstw mieliśmy szansę przygotować sobie lunch. Żeby uzyskać kilogram ryżu musieliśmy użyć sporo siły i wykorzystać narzędzia, które były używane od wieków. Najpierw zerwać ziarna z ususzonych snopków (do dziś mam kilka zasuszonych gałązek ryżu), następnie przez dłuższy czas, młócić je w kamiennej misie drewnianym balem, by na koniec odsypać ziarna od łusek na dużym sicie. Z szacunkiem podchodzisz do tak przygotowanego posiłku. Niesamowite doświadczenie.

10398954_1188581748466_7787916_n

164469_559434017417229_787656981_n

10398954_1188580468434_5913826_n

Po posiłku przewodnik zabrał nas do innej atrakcji tego miejsca. Chodziliśmy po ścieżce kamiennej tworzącej ściany tarasów ryżowych. Gdy zeszliśmy do głębokiego wąwozu, porośniętego dziką roślinnością i przedzielonego rzeką, naszym oczom ukazał się wodospad Tappiya.

321349_559434377417193_1003143648_n

10398954_1188581068449_4910492_n

10398954_1188580868444_5914089_n

10398954_1188581188452_6727154_n

10398954_1188580268429_1534070_n

10398954_1188581268454_427906_n
Informacja turystyczna 🙂

Po dwóch dniach spędzonych w tym niemal dziewiczym miejscu, powróciliśmy do Manili. Następnego dnia opuściłem Filipiny, zabierając ze sobą masę niezapomnianych wspomnień. Ta wyprawa stała się początkiem realizacji moich marzeń z dzieciństwa – licznych podróżach po całym świecie. Co szczęśliwie udaje mi się kontynuować póki co 🙂

Komentarze

komentarzy

Post a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magazine made for you.

Featured:

No posts were found for provided query parameters.

Elsewhere: