Łukasz Prendke, hotelarz, który wybrał życie w Azji. Obecnie dyrektor generalny grupy Teardrop Hotels na Sri Lance. Wcześniej zarządzający obiektami między innymi tak znanych marek, jak Aman, Viceroy i Soho House.

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z hotelarstwem?

Wszystko zaczęło się mniej więcej 25 lat temu, kiedy chodziłem jeszcze do szkoły średniej. Wtedy też dorabiałem po szkole jako kelner na imprezach okolicznościowych w Osiedlowym Domu Kultury. Praca wymagała wytrwałości i niewyczerpanych zapasów energii. Często kończyliśmy nad ranem dnia następnego, a wyczerpujące, długie godziny pracy sprawiały niewiele przyjemności. To jednak nie zniechęciło mnie i z czasem zacząłem podejmować się kolejnych eventowych projektów, co dało mi solidne podstawy dla mojej przyszłej pracy.

Moja prawdziwa przygoda z hotelarstwem zaczęła się w Chinach w 2005 roku. Wówczas, na zaproszenie mojego brata, wyjechaliśmy z rodziną na krótki, wakacyjny pobyt. Wyjazd ten okazał się przełomowy dla mnie, jak również mojej przyszłej kariery zawodowej. Przede wszystkim otworzył mi oczy na możliwości i perspektywy jakie dają Chiny i cały rynek azjatycki. Cztery miesiące po powrocie do kraju, byłem już w wagonie linii transsyberyjskiej, gotowy na podróż mojego życia oraz stojące przede mną wyzwania.

Po kilku miesiącach poszukiwań dostałem pierwszą ofertę pracy w hotelu. Był to czterogwiazdkowy Sea View Hotel w chińskim mieście Shenzhen, w prowincji Guangdong, gdzie pracowałem jako Management Trainee w jednej z restauracji.
Kolejnym wyzwaniem był już pięciogwiazdkowy hotel – Kande International Hotel w mieście Huizhou, jako Guest Relations Officer. Przejście z działu Gastronomii do Pokoi początkowo nie było łatwe, ale miało kluczowe znaczenie dla lepszego poznania dwóch największych działów operacyjnych, co z kolei pomogło mi w zarządzaniu całymi już obiektami w przyszłości.

Znajomość języka chińskiego wydaje się być niezbędna do funkcjonowania w organizacji. Nie miałeś kłopotów komunikacyjnych z kolegami w pracy?

W tamtym czasie mój angielski, a tym bardziej chiński, był jeszcze na bardzo słabym poziomie. Ponieważ uczyłem się systematycznie, podchwytując słówka i używając ich w codziennych rozmowach, opanowałem obydwa języki nadspodziewanie szybko.
W Kande International Hotel poznałem pana Johna Sun Donga, założyciela i prezesa chińskiego oddziału stowarzyszenia Les Clefs d’Or – Złote Klucze Concierge. Umożliwił mi on podjęcie nauki i przystąpienie do egzaminów, dzięki czemu otrzymałem prestiżowy certyfikat oraz Klucze. Szkolenie odbywało się w całości w języku chińskim i byłem pierwszym obcokrajowcem, który otrzymał Złote Klucze w Chinach.

Brzmi imponująco. Zapewne od tego momentu Twoja kariera nabrała rozpędu.

Osiągnięcie te wzbudziło zainteresowanie lokalnych mediów oraz moich przełożonych i otworzyło przede mną nowe możliwości. Dlatego w 2007 roku, wraz z moją żoną Moniką, zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie do Chin całej naszej rodziny z 8-letnią wówczas córką. Wsparcie od rodziny, a w szczególności od żony, które otrzymałem wtedy i otrzymuję do dzisiaj, miało i ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju mojej kariery.

Miałem również przyjemność pracować w międzynarodowym zespole przy otwarciu hotelu InterContinental Huizhou. Jako Acting Front Office Manager, pod bacznym okiem naszego dyrektora Enzo di Mambro, wypracowałem m.in. pakiet procedur dla działu Butlers, nie istniejącego jeszcze wówczas w globalnych strukturach tej marki.
Jako Front Office Manager w luksusowym obiekcie Fuchun Resort, w mieście Hangzhou, miałem przyjemność poznać i współpracować z wizjonerem i niepodważalną ikoną branży hotelarskiej – Adrianem Zecha. Pan Zecha jest twórcą słynnej marki Aman oraz współtwórcą równie znanej w Azji luksusowej marki Regent. Do dziś pozostaje on jednym z najważniejszych moich zawodowych mentorów.

Bardzo dużym wyzwaniem było dla mnie objęcie stanowiska Dyrektora Pokoi w jednym z największych w tamtych czasach projektów w Chinach pod nazwą Imperial Springs Conghua. Jest to olbrzymi kompleks składający się głównie z luksusowych willi, niezliczonych restauracji, sal konferencyjnych i klubu golfowego z 27-dołkowym polem. Zajmowałem się głównie tworzeniem koncepcji usług oraz zatrudnieniem i szkoleniem mojego zespołu, łącznie ponad 400 pracowników tylko w dziale Pokoi, wliczając 100 butlerów.

W Twoim CV szczególne wrażenie robi na mnie marka Aman, jedna z najbardziej prestiżowych marek hotelowych na świecie. Jak wspominasz ten okres w życiu zawodowym?

Po ponad sześciu latach pracy w Chinach nosiłem się z poważnym zamiarem opuszczenia kraju. Narodziny naszego syna były również jednym z powodów na podjęcie tak poważnej decyzji. Wtedy też otrzymałem propozycję, która odmieniła całe nasze życie i definiowała mnie jako hotelarza, którym jestem dzisiaj.

Praca na stanowisku dyrektora generalnego w Amanfayun Hangzhou wydawała się nieosiągalna. Powiem więcej, sama praca w obiekcie marki AMAN, niezależnie od stanowiska, była już marzeniem, a co dopiero objęcie funkcji GM’a. Mogę śmiało powiedzieć, że w ciągu tych trzech lat nauczyłem się więcej, niż w czasie poprzednich siedmiu lat.

W sumie w Chinach spędziłem prawie dekadę. Nigdy wcześniej nie myślałem, że będzie to tak długi okres, ale na pewno najciekawszy w moim życiu. W kolejnych latach pracowałem w Malezji, na Malediwach i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dla amerykańskiej marki hotelowej Viceroy i The Standard. Następnie w Turcji w Soho House Istanbul i na Sri Lance, gdzie obecnie mieszkam i pracuję jako dyrektor generalny całej grupy butikowych hoteli Teardrop Hotels.

Czego jako hotelarz nauczyłeś się pracując w Azji?

Nauczyłem się przede wszystkim pokory, wytrwałości w dążeniu do celu oraz otwartości na inne kultury i ludzi, co pomogło mi bardzo w zarządzaniu zespołami złożonymi z pracowników różnych narodowości i wyznań. Poza tym, nauczyłem się nieco innego podejścia do samego hotelarstwa oraz azjatyckiej gościnności.

Branża hotelarska w Azji rozwija się bardzo dynamicznie. Widać to już na masową skalę w krajach takich, jak Chiny, czy Indie, oraz wszędzie tam, gdzie rządy państw nastawione są głównie na turystykę, np. Malediwy, Tajlandia, Indonezja, czy Sri Lanka.
W związku z ekspansją największych sieci hotelowych, otwierają się możliwości szkoleń, odbycia praktyk, czy stałej pracy dla firm typu Ritz-Carlton, Peninsula, Four Seasons, Raffles, czy Aman. Osoba dobrze wykształcona i znająca języki obce, będzie bardzo mile widziana w kadrach tego typu hoteli. A możliwość przyszłego transferu w ramach tej samej sieci, na przykład do Europy, jest już dużo łatwiejsza. To z punktu widzenia samej kariery.

Prywatnie natomiast polecam Azję ze względu na możliwość wciąż taniego podróżowania w danym regionie, gdzie poprzez nawiązywanie znajomości, czy przyjaźni z osobami lokalnymi, można zobaczyć miejsca nie tylko z perspektywy turysty. Zupełnie inaczej poznaje się kulturę będąc jej częścią, starając się ją zrozumieć nie tylko zwiedzając turystyczne atrakcje.

Azjatycka gościnność jest faktycznie jedyna w swoim rodzaju. Mając doświadczenie w zarządzaniu hotelami luksusowych marek, co według Ciebie oznacza luksusowa usługa hotelowa?

Każda grupa hotelowa, czy też hotele indywidualne, mają swoje własne podejście do pojęcia luksusu, często jednak go nadużywając. Jeszcze do niedawna, luksus w hotelu kojarzył nam się wyłącznie z bogato zdobionymi wnętrzami, obfitym bufetem, czy restauracją w stylu „fine dining”. Dzisiaj coraz więcej hoteli oferuje nam tego rodzaju „materialne” doświadczania. A właściciele oraz dyrektorzy hoteli, którzy uważają, że piękne wnętrza, czy też wspaniała restauracja i świetnie wyposażona sala fitness wystarczą, pozostają daleko w tyle za hotelami oferującymi zupełnie nowe podejście do pojęcia luksusu.

Luksus związany jest z unikalnymi doznaniami i doświadczeniami. Jego nieodłącznymi elementami jest „przestrzeń”, zarówno ta wewnętrzna hotelowa, jak i wokół samego obiektu, oraz „czas”, którego mamy tak niewiele i niewątpliwie jest dla nas wszystkich bezcenny. Jeśli dodać do tego jeszcze elementy kulturowe danego kraju, czy regionu oraz odpowiedni „vibe – klimat”, mamy coś, co daje nam już podstawę do budowania solidnej usługi luksusowej i autentycznego Guest Experience. Ja osobiście utożsamiam się z takim właśnie podejściem do pojęcia luksusu w hotelarstwie.

Mówiąc o zagadnieniu Guest Experience. Jak marka Aman podchodzi do tego tematu?

Guest Experience według marki Aman mógłbym porównywać do „luxury backpacking”. Podróżując z plecakiem przez Azję, niejednokrotnie na minimalnym budżecie, głodni wrażeń i doświadczeń, przebywamy często wśród tubylców, jedząc i pijąc razem z nimi, ucząc się ich kultury. To właśnie te doświadczenia i przygody pozostają w naszej pamięci na zawsze.

A gdyby tak doświadczyć tego wszystkiego śpiąc jednocześnie w wygodnym łóżku z czystą pościelą, zamiast piętrowego łóżka w wieloosobowym pokoju? Piknik w najpiękniejszym miejscu w okolicy przeżyć jedząc lokalne specjały i racząc się wspaniałym winem, siedząc jednocześnie w komfortowych warunkach? A wino popijać ze zgrabnych kieliszków zamiast papierowych kubków?
Bardzo sobie cenię doświadczenia, których doznałem jako backpacker, ponieważ były one prawdziwe i wyjątkowe. Takich też wyjątkowych doświadczeń szukam i dzisiaj, kiedy podróżuję wraz z całą rodziną na zupełnie już innym budżecie.

Marka Aman poważnie traktuje temat unikalnych doświadczeń. W Amanfayun jedną z wyjątkowych atrakcji, które oferowaliśmy naszym gościom, było uczestniczenie w porannych modlitwach w świątyni Lingyin. Lingyin Temple jest jedną z największych świątyń buddyjskich w Chinach. Tysiące pielgrzymów oraz turystów przybywa tam codziennie, aby zobaczyć ten wspaniały kompleks. Modlitwy dla pielgrzymów organizowane są w południe oraz wieczorem, natomiast poranna modlitwa odbywa się już za zamkniętymi drzwiami. Lata współpracy naszego hotelu z klasztorem przyniosły w końcu efekt. Zezwolono nam na wprowadzanie naszych gości w małych grupach do klasztoru bocznym wejściem w towarzystwie 300 mnichów, gdzie goście mają też możliwość włączenia się do ceremonii.

Z pewnością takie doświadczenie zapamiętuje się na całe życie.

Oczywiście. Do tego wszystkiego takie Guest Experience jest całkowicie bezpłatne.
Z kolei w innej świątyni – Yongfu – odbyła się ceremonia zaślubin naszych gości. Nigdy przedtem ani potem, w całej kilkusetletniej historii tej świątyni, nie zorganizowano nic podobnego. Aby wypracować i utrzymać relacje hotelu ze społecznością mnichów, mój poprzednik, a następnie ja, odwiedzaliśmy świątynie oraz ich zwierzchników przynajmniej raz w tygodniu. Między innymi dzięki temu udało nam się wprowadzić do naszej oferty tak niezwykłe i wyjątkowe atrakcje dla naszych gości.

W jakim kierunku będzie ewoluować luksusowa usługa hotelowa?

Coraz częściej mówi się, że zrównoważony rozwój, to nowe pojęcie luksusu. Myślę, że w przyszłości będziemy zwracać jeszcze większą uwagę na aspekty związane z ekologią. Na to, czy hotele współpracują z lokalną społecznością, oferują i promują lokalne produkty, dbają o historię, kulturę, środowisko, prawa dzieci, kobiet, mniejszości narodowych, seksualnych, czy religijnych. To właśnie hotele, które wybiorą tę drogę rozwoju, będą cieszyły się największą popularnością i lojalnością swoich gości.

Praca w Azji wydaje się być doskonałą szansą na ciekawe życie zawodowe, czego zresztą sam jesteś przykładem. Co miałbyś do przekazania młodym pasjonatom hotelarstwa?

Pracując w hotelu, macie możliwość wszechstronnego rozwijania się. Nabywania umiejętności w niemal każdej dziedzinie życia. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od was, waszych ambicji, ciężkiej pracy i determinacji.
Hotelarstwo na pewno ma przyszłość. Okres pandemii to tylko stan przejściowy. W dłuższej perspektywie będzie rozwijać się niezależnie od zawirowań zewnętrznych. Odkrywanie nowych miejsc i kultur zajmuje bardzo wysokie miejsce w naszej strukturze potrzeb, a hotele są i będą naszą bezpieczną przystanią w tej podróży. Potrzebni są pasjonaci, którzy tę podróż gości wzbogacą.

Komentarze

komentarzy