Na Instagramie przeleciała mi ostatnio reklama jednego z warszawskich, pięciogwiazdkowych hoteli, który oferuje pobyt w apartamencie prezydenckim po bardzo dużej zniżce. Noc kosztowała niespełna tysiąc złotych. Statyczne zdjęcie ilustrujące reklamę przedstawiało łóżko z celowo zmieszaną kołdrą, jakby ktoś w nim spał, i biurko z laptopem pod oknem, zza którego widać było centrum miasta z wieżowcami. Zastanawiałem się, jaki był zamysł owej komunikacji, jakie miała wywołać emocje i w jaki sposób zachęcić potencjalnego gościa indywidualnego do rezerwacji. Odniosłem wrażenie, że wartością oferty tego hotelu, na pewno luksusowego w opinii wielu osób, jest po prostu nocleg po zrabatowanej cenie w apartamencie, bo nawet nie perspektywa poczucia się jak VIP.

Drugi przykład dotyczy również hotelu klasy premium, ale na południu Polski. Byłem zainteresowany wypadem w góry jeszcze zimą, po zniesieniu restrykcji. Nie na narty, nie jedynie dla zaśnieżonych widoków. Nie interesował mnie sam nocleg, duży basen i oferta masaży. Szukałem oryginalnego przeżycia. Chciałem doświadczyć kultury regionu, natury, kuchni, lokalnych atrakcji poza obiektem. Przez telefon usłyszałem, że nie mają żadnych propozycji w tym zakresie. A lokalizacja tego markowego hotelu daje mnóstwo możliwości. Aż się prosi, by mieć kilka gotowych opcji opracowanych na wszelki wypadek.

Ice Hotel w Laponii (recenzja TUTAJ), w którym generalnie nie należy się spodziewać luksusów, poza doświadczeniem noclegu w lodowych pokojach ma w ofercie całą masę atrakcji na każdą porę roku. Niesamowitych atrakcji, płatnych.
Z kolei marka Four Seasons, ze swoich Extraordinary Experiences opracowanych dla każdego obiektu, również odpłatnych, uczyniła jeden z filarów nowoczesnej luksusowej usługi hotelowej.

 

Wciąż w naszym polskim hotelarstwie traktuje się Guest Experience jako coś niewartego zachodu, szumne hasło, o którym z ironią mówią nawet doświadczeni hotelarze. Zamiast jako szansę na przyciągnięcie Gościa i dodatkowy przychód, widzi się w tym koszty i fanaberię.
Większość hotelarzy nie rozumie znaczenia niestandardowych przeżyć i emocji, bo sami tego nie doświadczyli jako klienci. Zatem nie mają się do czego odnieść. Kiedy słyszą nietypowe pytanie lub prośbę, rozkładają ręce, albo wręcz umywają ręce, mówiąc – nie da się, nie mamy. Pewnie nieliczni wyjdą z inicjatywą i propozycją, ale tu liczy się podejście.
A może angażowanie się hotelarzy w tworzenie wyjątkowych doświadczeń nie ma sensu, bo jako polskie społeczeństwo nie oczekujemy nic więcej, niż tylko rabatu, ładnego wnętrza, basenu (nawet jeśli z niego nie korzystamy) i obficie zastawionego bufetu śniadaniowego? Może wystarczy nam przeciętność?

Czy zastanawialiście się, jaką wartość i emocje chcecie zaoferować swoim Gościom po lockdownie, by to właśnie u was zostawili pieniądze?
Na hotelowych stronach internetowych wiszą już oferty na Wielkanoc, Majówkę i wakacje. Po zniesieniu restrykcji zapewne Polacy znowu „rzucą się” na hotele i obiekty noclegowe w wypoczynkowych destynacjach.
Znalazłem jednak i poniższe oferty, które prezentują nieszablonowe podejście.
Jestem ciekaw, co zaproponują hotele miejskie gościom indywidualnym na city breaki.

„Nie martwi mnie ktoś, kto oferuje niższe ceny. Niepokoi mnie ten, kto może zaoferować lepsze doznania dla klienta.” – Jeff Bezos, Amazon

 

 

 

 

Komentarze

komentarzy