Pandemia koronawirusa pokrzyżowała moje plany na noworoczno – urodzinową podróż, ale stworzyła przy okazji szansę na zupełnie inne doświadczenie. Zastanawiając się, jak mimo wszystko uczcić okrągłą rocznicę 40. urodzin, chciałem postawić przede wszystkim na wyjątkowe przeżycie. Rozważałem kilka opcji, które by współgrały z bieżącymi obostrzeniami. I tak, dość spontanicznie pojawił się pomysł, by polecieć za koło podbiegunowe, do szwedzkiej części Laponii.

1200 km od Sztokholmu, gdzie niebo rozświetla zorza polarna, latem słońce świeci o północy, a zimą nie wznosi się nad horyzont, leży Jukkasjärvi – mała, szwedzka wioska nad dziką rzeką Torne. To tu znajduje się pierwszy i największy na świecie lodowy hotel – ICE HOTEL.

 

Idea lodowego hotelu

Nazwę wioski tłumaczy się jako miejsce spotkań nad wodą. Ice Hotel, który leży tuż nad brzegiem rzeki, w otoczeniu świerków skandynawskich, jest również takim miejscem spotkań – z różnymi kulturami, ze sztuką, z naturą.
Pierwszy lodowy hotel został otwarty 31 lat temu, choć pierwotnie koncept zakładał jedynie stworzenie zimowej galerii lodowych rzeźb. Początkowo były tylko lodowe pokoje, potem hotel powiększył się o lodowy bar i lodową kaplicę ślubną.
Dziś Ice Hotel jako kompleks funkcjonuje cały rok. Zimowy Ice Hotel, czynny od grudnia do kwietnia, oferuje 12 apartamentów i 20 pokoi. Z kolei w całorocznym budynku Ice Hotel 365 znajduje się 18 apartamentów, część z nich posiada prywatne ogrzewane łazienki. Dodatkowo 77 pokoi i apartamentów w ogrzewanych, drewnianych domkach, wyposażonych w standardzie trzech gwiazdek.


wejście do zimowego Ice Hotelu


Kaplica Ślubów


wejście do Ice Hotel 365


Ice Bar by Ice Hotel


Ice Bar by Ice Hotel

Ice Hotel istnieje dzięki naturze. To rzeka Torne dostarcza budulec do stworzenia hotelu w zimie, a z nadejściem wiosny, kiedy lód powoli topnieje, woda wraca do źródła. Prąd pozyskiwany jest ze słońca za pomocą paneli fotowoltaicznych.
Przygotowanie do budowy Ice Hotel w Szwecji rozpoczyna się na wiosnę. Wtedy wycina się z zamarzniętej rzeki masywne bryły krystalicznie przejrzystego lodu (na zdjęciu) i przechowuje w magazynach. Co ciekawe, wcale nie trzeba tych magazynów bardzo schładzać, gdyż tony lodu wytwarzają temperaturę, która zachowuje ich trwałość. Sama budowa rusza w listopadzie wraz z nadejściem mrozów, a prace konserwacyjne w hotelu trwają regularnie.

Ice Hotel jest prawdziwym dziełem sztuki, do stworzenia którego zapraszanych jest co roku kilkudziesięciu artystów z całego świata. Jednym z nich był Polak Tomasz Czajkowski, który wykonał dekorację do apartamentu inspirowanego twórczością Chopina i zatytułował go „Preludium deszczowe”.


apartament Preludium Deszczowe 

 

Nocleg w lodowym apartamencie

Do Ice Hotel przylatują goście z całego świata, by choć jedną noc spędzić w lodowym pokoju, w którym panuje stała temperatura -5 st.C. Choć nie wszyscy podejmują te wyzwanie i nocują tylko w ogrzewanych pokojach.
Zarezerwowałem pakiet pobytowy Icelebrate, w ramach którego pierwszego dnia przenocowałem w lodowym apartamencie typu Art Suite, a drugiego w ogrzewanym pokoju. W pakiet wliczona jest butelka szampana na powitanie i śniadanie serwowane w restauracji.

Apartament wyposażony jest w łóżko, którego podstawa wykonana jest z lodu, na niej leży materac przykryty prześcieradłem, skóry reniferów i poduszki. Dodatkowo lodowe fotele i stolik.
Ważnym elementem wystroju jest oświetlenie, które daje efekt końcowy i eksponuje rzeźby. Zespół projektantów oświetlenia ściśle współpracuje w tym zakresie z twórcami każdego pokoju i apartamentu.

Goście otrzymują ciepłe śpiwory, które gwarantują całkiem komfortowy sen. Ja ubrany byłem w dres, czapkę i wełniane skarpety. Przespałem 8 godzin i nie zmarzłem, choć początkowo się wierciłem, gdyż czułem się nieswojo.
W ogrzewanym budynku obok lodowego hotelu znajduje się całodobowa recepcja, lounge z kominkiem, łazienki z prysznicem, toalety, sauny, przebieralnie i przechowalnia bagażu. W recepcji można bezpłatnie wypożyczyć ocieplane kombinezony, buty, kominiarki i rękawice.
Nie należy się spodziewać specjalnych wygód, wszak tu chodzi o inny rodzaj przeżyć.

 

Dodatkowe atrakcje

Kolejne dni pobytu także dostarczyły sporo wrażeń.
Ice Hotel w Szwecji, to nie tylko nocleg w lodowych pokojach. Twórcy tego miejsca zadbali o wiele atrakcji uzależnionych od pór roku. Zimą safari na skuterach śnieżnych, obserwowanie dzikich zwierząt w naturze, kuligi psimi zaprzęgami, obserwowanie zorzy polarnych i nauka rzeźbienia w lodzie. Latem wędkowanie, rafting i przejażdżki konne.

W psim zaprzęgu, ciągniętym przez 12 alaskan husky, mknąłem po skrzypiącym pod płozami śniegu, pośród pięknych, białych krajobrazów. W przerwie na rozgrzanie przy ognisku w jurcie poczęstowano nas kubkiem kawy i fiką, czyli szwedzkim ciastem z cynamonem.

 

Noce polarne

Koło podbiegunowe północne, inaczej nazywane kręgiem polarnym, ogranicza obszar Arktyki. Leży na terenie ośmiu krajów: Dania (Grenlandia), Islandia, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Rosja, USA (Alaska) i Kanada. Zima za kołem podbiegunowym to najmroczniejszy okres w całym roku. Zaczynają się bowiem noce polarne wraz z ekstremalnymi temperaturami.

W Jukkasjärvi temperatura może spaść nawet do -40 st.C. W ciągu dnia słońce świeci godzinę, dwie, po czym zapada zmierzch, który barwi niebo i zaśnieżony krajobraz na różne odcienie niebieskiego zanim nadejdzie noc. W drugiej połowie grudnia słońce wcale nie świeci, choć księżyc i śnieg powodują, że jest jaśniej. Mieszkańcy przyzwyczaili się do braku światła dziennego, żyją normalnie, pracują. Dla porównania, w Polsce zimowy dzień trwa około ośmiu godzin.

W trakcie mojego trzydniowego pobytu temperatura w ciągu dnia wynosiła -16 st.C, w nocy spadała do -20 st.C. Słońce wschodziło o 10:25 i zachodziło po 13:00. Z nieba codziennie padał śnieg przykrywając zamarzniętą rzekę, dachy domów i gałęzie drzew grubą warstwą białego puchu.

Pewnie jesteście ciekawi, czy widziałem zorze polarne. Niestety nie, choć okres od września do marca jest najlepszy na jej obserwowanie.
Zorze polarne od wieków fascynowały ludzi. Starożytni mieszkańcy Północy uważali je za zwiastun wojny. Wierzyli też, że są tańcem dusz zmarłych przodków. Według fińskiego mitu zorza jest śniegiem wzbitym w niebo przez ogon magicznego lisa.
W rzeczywistości powstanie zorzy polarnej wiąże się z aktywnością Słońca i tzw. burzami słonecznymi. W trakcie zachodzących wybuchów i rozbłysków cząstki elementarne są wyrzucane w przestrzeń kosmiczną. Zbliżając się do Ziemi, zderzają się z górną warstwą atmosfery. Uwalniająca się wtedy energia widziana jest w postaci zorzy – Aurory.

Za to widziałem Kaamos, czyli stan świetlny na niebie w trakcie nocy polarnej, który w początkowej fazie charakteryzuje się odcieniami fioletu, pomarańczy i różu, a następnie przechodzi w granat.

 

Laponia i Saamowie

Dla wielu Laponia to kraina reniferów i świętego Mikołaja. Tymczasem nie był on pierwszym gospodarzem tego terenu. Laponia obejmuje powierzchnię północnej Finlandii, Szwecji, Norwegii oraz część rosyjskiego Półwyspu Kolskiego. Laponia jest tak duża, jak Belgia, Holandia i Szwajcaria razem wzięte.
Rdzennymi mieszkańcami Laponii są Saamowie, bardziej znani jako Lapończycy. Mają własny język, hymn i flagę, choć Laponia nigdy nie była odrębnym państwem. Społeczności saamskie uważają nazywanie ich Lapończykami za obraźliwe. Wielu z nich zamieszkuje najodleglejszy obszar tundry polarnej. Choć zostali schrystianizowani, to ciągle w ich tradycji obecne są elementy szamańskich praktyk.

W Jukkasjärvi mieszka społeczność Saamów i znajduje się ich skansen. Tuż obok skansenu stoi drewniany kościół protestancki z 1608 roku, uważany za najstarszy w Laponii. Obrazy sakralne inspirowane są tradycją Saamów.

Można też poobcować z udomowionymi reniferami. Kojarzone z czerwononosym Rudolfem z zaprzęgu świętego Mikołaja, który mknie przez niebo, dorosłe renifery są w stanie biegać z prędkością 60-70 km na godzinę, natomiast nie latają. Za to całkiem nieźle pływają, około 6-7 km na godzinę. Zdarza się, że ich nosy faktycznie stają się czerwone, bo są silnie ukrwione. Ich ulubionym przysmakiem jest mech chrobotek.

 

Doświadczenie kulinarne

Kultura Lapończyków miała wpływ na kuchnię w Ice Hotel. Składniki dań na talerzu pochodzącą z regionalnych rzek, gór i lasów. Lokalne smaki natury to grzyby, górska żurawina, malina nordycka, borówka brusznica, mięso renifera, łosia i golca arktycznego (ryba).
Na kolację urodzinową wybrałem nietypowe miejsce, bo leśną chatę położoną 20 minut drogi vanem od hotelu. Poza naszą dwójką towarzyszył nam przewodnik Lucjan pochodzący z Rumunii oraz Frida, 18-letnia mieszkanka Jukkasjärvi ze społeczności Saamów, która przyuczała się do roli przewodnika.

Ścieżka wiodąca do chaty w ciemnym, zaśnieżonym lesie rozświetlona była lampionami rozwieszonymi na drzewach. Na początek rozgrzaliśmy się w jurcie przy ognisku i z kubkiem grzańca zwanego glogg.
Kolacja, którą Lucjan przygotował samodzielnie w chacie, składała się z dwóch dań i deseru oraz wina podawanego do każdego dania:

  • zupa grzybowa,
  • filet z renifera z żurawiną, zapiekanymi ziemniakami, zasmażaną cebulą z żółtkiem,
  • krem brulee z malinami. 

Mimo, że to była zwyczajna chata w dziczy, jedzenie zostało przygotowane i podane profesjonalnie, z porządnie nakrytym stołem.
Ostatnio podobne doświadczenie kulinarne miałem goszcząc w The Slate Resort na Phuket w Tajlandii, o czym możecie przeczytać TUTAJ.

Jednak konsumpcja posiłku była jedynie dodatkiem do tego wydarzenia. Nie wiem kiedy te cztery godziny zleciały.
To jest fascynujące w podróżach, że poznajesz ludzi, ich historie, poglądy. Są obcy, widzisz ich po raz pierwszy w życiu, ale po krótkim czasie odnosisz wrażenie, jakbyś ich znał od dawna. Tak dobrze nam się rozmawiało – o naturze, o Saamach, o podróżach, o znaczeniu unikalnych doświadczeń pobytu w hotelu.

Kiedy po kolacji wyszliśmy na zaśnieżoną polanę i spoglądaliśmy w rozgwieżdżone niebo z nadzieją na dostrzeżenie zorzy, Frida powiedziała – „Patrząc na gwiazdy, uświadamiam sobie jak jestem mała, a moje problemy mało znaczące w stosunku do problemów świata. Wtedy czuję się lepiej. Doceniam to gdzie jestem i cieszę się drobnymi rzeczami.” Bardzo dojrzałe podejście osoby, która ma jeszcze tak niewiele lat.

Kilka słów na temat spożywania mięsa reniferów, bo to wywołało Wasze reakcje na moim profilu na Instagramie.
Nie jem mięsa na co dzień, wyeliminowałem je ze swojej diety trzy lata temu. Jest to mój wyraz sprzeciwu wobec hodowli przemysłowych i niehumanitarnego traktowania zwierząt. Jednak świadomie zjadłem mięso tutaj. Laponia to obszar Arktyczny. Nie ma pól uprawnych i dziczyzna jest podstawowym źródłem pożywienia. W przeciwieństwie do hodowli przemysłowych, tutaj zwierzęta żyją w naturze, nie są maltretowane. Saamowie wykorzystują ich poroże, skóry, kości, a z krwi robią naleśniki.

 


drewniane domki z ogrzewanymi pokojami w Ice Hotel

 

Jak się dostać do Ice Hotel w Szwecji

Samolotem linii LOT z Warszawy do Sztokholmu (2h) i dalej samolotem linii SAS do Kiruny (1.5h), najdalej na północ położonego miasta w Szwecji. Podróż zorganizowanym busem z lotniska do hotelu trwa 15 minut. Można też zamówić transport psim zaprzęgiem, ale trwa to dość długo, bo 1.5h.
Kiruna znana jest nie tylko z sąsiedztwa lodowego hotelu, ale także największej na świecie kopalni rudy żelaza. Z powodu wydobycia kopalin i zapadającej się ziemi, od kilku lat trwa proces przenoszenia mieszkańców i zbudowania całego nowego centrum miasta kilka kilometrów dalej. Wszędzie jest stąd daleko. Mieszkańcy nie wszystko mogą kupić na miejscu. Zamawiają przez internet lub jadą nawet 400 km w jedną stronę do większych miast.

 

Jak w bajce

Miło było się wyrwać choć na chwilę do innej rzeczywistości.
Pobyt w Ice Hotel to było przeżycie inne, niż większość do tej pory. Prawdziwe Guest Experience, doświadczanie lokalności pełnymi garściami w zimowych rękawiczkach.
Sięgając pamięcią wstecz, przypomniałem sobie o jeszcze podobnym doświadczeniu. Był to Eco Camp w Chile i nocleg w namiotach na terenie parku narodowego Torres del Paine w Patagonii, o czym możecie przeczytać TUTAJ.
3.5-letni Leon, syn mojej znajomej, który codziennie obserwował umieszczane przeze mnie relacje na Instagramie, powiedział, że to była jego ulubiona bajka. Doskonałe podsumowanie. Wizyta w Laponii to była bajka.

 

Trochę liczb:
nocleg w lodowym pokoju – od 1100 zł za noc za 2 osoby (styczeń)
psi zaprzęg – 670 zł/osoba
kolacja w plenerze – 960 zł/osoba
transport z lotniska – 125 zł/osoba

Komentarze

komentarzy